line 6 hd pro vs line 6 lowdown hd 400/750. Prosze o pomoc w wyborze.

Załączniki

witam, z góry przepraszam za mojego poprzedniego posta. Zastanawiam się nad
zakupem procesora cyfrowego Line6 hd pro lub Line6 lowdown hd 400/750, ten
pierwszy wiadomo , że jest przeznaczony dla gitarzystów i na moje oko wydaje
się, że będzie lepsza opcją, słyszałem, że sprawdza się na gitarze
basowej. Co o tym sadzicie, mieliście jakieś doświadczenia z tym sprzętem?
Czy w rzeczywistości mogą być komplikacje l6 hd pro z basem? Z góry
dziekuję za odpowiedź, pozdrawiam.

-
Wpisy są prywatnymi opiniami poszczególnych autorów.

Komentarzy: 5

  1. Mam LowDowna HD 400 i paczkę GK na dwóch neodymowych dwunastkach z gwizdkiem.
    Takie połączenia daje fajne selektywne brzmienie na ustawieniu Brit w headzie
    (grając palcami). Tutaj masz próbkę:




    Heada wyrwałem na thomannie za niewiele ponad 8 stów (za nowy) i uważam, że
    to dobry zakup. Ostatnio zacząłem częściej używać też innych ustawień
    (szczególnie Rock) i też jest fajnie.

    Co prawda, niektórym może się brzmienie tego heada wydawać takie suche,
    cyfrowe. Jasne, z niego żaden lampowy Marshall Super Bass z 76. Ale gdy grasz
    w zespole - bas to bas, niewprawne ucho nie odróżni, czy to cyfra, czy
    analog. A kiedy cię nagłaśniają, to też nie ma problemu, bo masz wyjście
    XLR, żeby sobie akustyk mógł w konsolę wpiąć.

    Poza tym posiadanie kilku kanałów jest przydatne, kiedy musisz w jednym
    utworze zabrzmieć różnie - tu mięsiście, a tu z mocnym atakiem.

    Z tym pierwszym procesorem nie miałem niestety do czynienia.
    Arquest
  2. Dzieki wielkie za odp, pomoglo, tylko wciaz jestem ciekaw jak to się będzie
    mialo z hd pro, zalezy mi również na ogolnym uzyciu sprzętu jako interfejs do
    nagrywania
    kayt
  3. Ja bym nie przesadzał z tym, że niewprawione ucho nie wychwyci różnicy
    między cyfrą, a lampą - nie będzie wiedzieć w czym jest różnica, ale
    będzie wiedzieć, że jest różnica. Ale to tak na boku. A wracając do
    tematu to się nie wypowiem, bo nie mam doświadczeń :)
    Archaon
  4. to tez zalezy od muzyki jaka kto gra, choc wiadomo, ze lampa to lampa a cyfra
    to cyfra, a wg mnie roznice można uslyszec przy nagraniu sciezki ze wzmacniacza jak
    i cyfry, na scenie jest raczej nie do porownania :)
    kayt
  5. Ja słyszę różnicę w niewielkim, garażu o słabej akustyce, grając metal
    razem z dwiema gitarami i ostrą perkusją. Jak w takim "chaosie" słychać
    różnicę, to uwierz, że na scenie też słychać. Lampy dają Ci więcej
    harmonicznych przez co brzmienie zawsze jest bardziej pełne, a wszystkie
    instrumenty lepiej się kleją ze sobą. Nie mówię, że wzmacniacze nie
    lampowe są złe - są inne i jak je lubisz to dobrze, bo do wielu celów są
    wystarczające i nie ma co piłować się z grubymi wydatkami na lampiaki.
    Dodatkowo cyfrowe wzmaki mają masę efektów i symulacji, którymi można się
    fajnie pobawić i dają pewne pojęcie o tym czego możesz chcieć używać jak
    byś chciał przerzucać się na inny sprzęt, ale trzeba pamiętać, że to
    nie jest i raczej nie prędko będzie brzmieć tak samo.

    Przepraszam za dość długi wywód, na dodatek totalnie offtopowy, ale nie
    chcę, żeby szerzyły się jakieś mityczne opowiastki jak to, że na scenie
    nie ma różnicy, czy używasz lampy, czy cyfry :)
    Archaon